22 marca 2015

Never give up.


|| Powiązania || Coś o nim || Jak to się skończyło || Galeria || 
Nowojorczyk, który wcale nie pchał się do tego świata. Miał wyjechać do Londynu, albo Berlina. Żyć normalnie i mieć normalne poukładane życie. Tak jak planował. Wszystko jednak się zniszczyło w przeciągu sekundy. Nawet nie pamięta dokładnie dnia wypadku. To on prowadził, to on stracił panowanie nad pojazdem, ale to ona zapłaciła najwyższą cenę za jego błąd. Mimo, iż od tego feralnego wydarzenia minęły już ponad cztery lata Xavier nadal obwinia się za to co się stało. Czasami bywa za bardzo nadopiekuńczy. Może i tego po nim nie widać, ale to dobry i kochający facet. Nie wie czy potrafiłby sobie po raz kolejny ułożyć życie. Czy potrafiłby kogoś pokochać tak jak kochał ją. Trochę pogubił się w swoim życiu i nie wie co robić dalej. Żyje z dnia na dzień, pracuje. Jego życie przypomina jedną wielką monotonię. Każdy dzień wygląda tak samo i jak na razie nic nie wskazuje na jakąkolwiek zmianę. Często bywa oschły w stosunku do innych. Życie nauczyło go trzymać wszystkich na dystans. Nie każdemu ufa. Aby zdobyć zaufanie Lahey'a trzeba się trochę natrudzić. W swoim życiu miał wiele fałszywych osób. Teraz stara się dobierać przyjaciół starannie. Lahey nienawidzi kłamstwa, mimo iż sam od wielu lat kłamie jak z nut i nic sobie z tego nie robi. Pod maską obojętnego na wszystko chłopaka kryje się smutny i opuszczony chłopak, któremu potrzeba jedynie towarzystwa. Łatwo go zranić. Wybacza, ale nigdy nie zapomina. Trzyma się swoich zasad i nie ma najmniejszego zamiaru ich zmieniać. Nie staraj się go zmieniać, bo ci na to nie pozwoli. Xavier jest jaki jest i nic, ani nikt w świecie nie jest w stanie sprawić, aby stał się zupełnie inną osobą. W wolnym czasie, którego ma nie za dużo gra w nogę. To pozwala mu się oderwać od wszystkiego. Trochę za dużo pali, pije i imprezuje. Jeśli w ustach nie trzyma papierosa to zapewne będzie to długopis, który namiętnie gryzie jeśli nie ma pod ręką zabójczej broni. Przez starsze babcie nazywany satanistą - bo przecież tatuaże, to najgorsze zło jakie istnieje. Ma swoje własne studio piercingu i tatuażu. Wiele piosenkarzy, aktorów i innych tych debili do niego przychodzi, aby strzelić sobie dziarę za kilka tysiaków. Ojciec od czterech lat. Stara się zapewnić swojej małej księżniczce wszystko czego potrzebuje. Zastąpić jakoś matkę. Mimo, iż nie zawsze daje sobie radę jest szczęśliwy, że ma małą przy sobie. Po mieście wozi się czarnym ferrari f12, a czasami swoim ukochanym jednośladowcem. 

kto pyta nie błądzi
kto silny ten rządzi
kto głupi ten pieprzy
kto pierwszy ten lepszy
zacząłeś to skończ
się uczysz to błądź
nie byłeś to bądź
chcesz mieć to musisz wziąć

I'm alone. And I hate it.
____________________________
Fot. Stephen James 
Nie przepadamy za długimi wątkami, 
Ja wymyślam ty zaczynasz, i na odwrót.
Wątki męsko-męskie mi nie idą. 
Nie gryziemy! :D 
No może czasami... xD 
Za imieniem kryje się link. 
Wątki 4/4

56 komentarzy:

  1. [ Hej, hej :D
    Myślimy nad pomysłem, a pana to już znam i wiadomo, że <333 ]

    Elka

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam w imieniu Administracji, jak i swoim :)]

    Alyssa

    OdpowiedzUsuń
  3. -Mam za dużo na głowie by przejąć jeszcze twoją pracę.- Oznajmiła popijając sok. Uśmiechnęła się przepraszająco do koleżanki. Rozumiała jej sytuację, ale Elena już miała za dużo na głowie. Praca za ladą, zajęte noce i własne rodzeństwo. Nie lubiła odmawiać pomocy, ale musiała kiedyś spać.
    -Proszę, to tylko na około dwa tygodnie.- Prosiła dalej. Elena westchnęła i pokiwała głową.
    -Okej! Ale nie mów czym się zajmuję.- Wolała nawet nie widzieć reakcji tego faceta na wieść, że jego dzieckiem zajmuje się prostytutka, nawet jeśli ma doświadczenie z dziećmi. Ludzie, którzy nie są związani w żaden sposób z klubami, narkotykami, czy paniami lekkich obyczajów nie zrozumieją jej położenia i faktu, że jest całkiem normalną osobą, którą los do tego zmusił. Sama nie jest z siebie dumna, ale musi zapewnić dzieciakom godne życie i jakąś przyszłość.
    -Dzięki. Jesteś wielka.- Elena mruknęła tylko coś pod nosem w odpowiedzi. Jednak wzięcie na siebie obowiązków Katie ma jeden plus. Za to dostanie pieniądze, więc przez te dwa tygodnie nie będzie musiała, aż tak bardzo poświęcać się swojej nocnej pracy. Odpoczynek od tych wszystkich mężczyzn jej się naprawdę przyda.

    OdpowiedzUsuń
  4. [Łaaa! Wątek obowiązkowo, takiemu fajnemu Panu nie da się odmówić!]

    OdpowiedzUsuń
  5. Leslie udało się dziś wcześniej wyjść z pracy z czego bardzo się cieszyła. Miała dość papierkowej roboty, a na dodatek udało jej się wywalczyć dwa dni wolnego. Uśmiechnęła się sama do siebie i wsiadła do swojego samochodu, a po paru minutach była pod salonem tatuażu, w którym pracował jej wybranek serca. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, a następnie z kubkami gorącej kawy, którą wręcz uwielbiali weszła do środka.
    Poruszyła zabawnie brwiami, gdy tylko dostrzegła Xaviera. Jak dobrze , że nie było teraz klientów. Podeszła do niego, a następnie złożyła na jego ustach czuły pocałunek. - Taka jaką lubisz - wydukała, gdy się od niego oderwała, a następnie podała mu kubek, po czym usiadła mu na kolanach. - O, której kończysz?

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuła jak z każdą chwilą robi się jej coraz bardziej gorąco. Wzięła głęboki wdech, a jej oczy wesoło błyszczały. Ucisk w podbrzuszu z minuty na minutę zwiększał się, a ona pragnęła go coraz bardziej. Tak dawno tego nie robili, a teraz mieli świetna okazję, by nadrobić zaległości.
    Uśmiechnęła się zadziornie, gdy ujął jej podbródek.
    - To zależy od tego gdzie wylądują twoje dłonie lub cokolwiek innego na moim ciele - zachichotała i zagryzła dolną wargę, a po chwili wpiła się w jego wargi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzisiaj kończyła wcześniej w barze i nie zamierzała umawiać się z nikim na noc. Wolała być pod telefonem i spędzić trochę czasu z dzieciakami. Musiała też im poświęcić choć trochę swojego czasu. Dlatego też jak wybiła godzina piętnasta niemal wybiegła z baru i poszła do domu. Maya, Sofie i Lucas już byli w domu. Jak zawsze cieszyli się widząc siostrę.
    -Najpierw lekcję, a ja zrobię coś do jedzenia.- Puściła im oczko, ściągnęła kurtkę i poszła do kuchni. Może i nie mieli dwudaniowych wystawnych obiadów, ale narzekać teraz też nie mogą. Bynajmniej nie żywią się pizzą i zupkami z torebek. Odkąd zaczęła sprzedawać swoje ciało miała naprawdę sporo pieniędzy. Czasem nawet zastanawiała się, czy nie wynająć czegoś większego, ale wolała na razie nie rzucać się na głęboką wodę i jeszcze poczekać. Nagle zaczął dzwonić telefon. Od razu odebrała.
    -Tak?- Odezwała się.- Dzieciaki ściszcie to.- Rzuciła wychylając się z małej kuchni.- Przepraszam.- Mruknęła do kogoś po drugiej stronie.

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ah, zapomniałam napisać wcześniej, prosiłabym o zmianę koloru i rodzaju czcionki na tę właściwą :)
    Nie wiem czy Alyssa jest wystarczająco odpowiedzialna, ale w sumie myślę, że czterolatką potrafiłaby się chwilę zająć :D I best friendy jak najbardziej mi odpowiadają ;) A jakiś pomysł na watek może masz? Jak coś podrzucisz, ładnie zacznę.]

    Alyssa

    OdpowiedzUsuń
  9. Kompletnie mu się oddała. Uwielbiała jego bliskość w każdym calu. Zamruczała z zadowolenia i opadła na biurko czując jego pocałunki na swoim ciele. Pojękiwała cichutko zmuszając się do tego, by nie wydawać z siebie żadnych głośniejszych dźwięków rozkoszy jakiej jej dostarczał chłopak.
    Rozchyliła jeszcze bardziej uda, gdy poczuła jego dłoń w swoim najczulszym miejscu. Gładziła go po plecach mrucząc cichutko z zadowolenia. Po chwili ujęła jego twarz w swoje dłonie i namiętnie pocałowała, a gdy się od niego oderwała złożyła na jego szyi oraz ramionach kilka żarliwych pocałunków.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chwilę się zastanowiła nad godzinami.
    -Jasne, pasuje.- Jakoś poprosi szefa o wcześniejsze skończenie pracy. Jeśli będzie zajmować się czyimś dzieckiem to może sobie skrócić dzień pracy.- Lucas oddaj siostrze kredki.- Rzuciła do chłopca przykładając komórkę do piersi by ten nie słyszał.- Gdzie chciały się pan spotkać?- Spytała. Z opowieści Xavier Lahey to miły facet i miała nadzieję, że na żywo też się taki okaże. Miała dystans do obcych ludzi, a zwłaszcza mężczyzn. Rozumiała, że chciał jeszcze ją sprawdzić. Sama miała by opór by powierzyć swoje rodzeństwo komuś obcemu. W końcu ma tylko je i nie wyobrażała sobie, że któremuś stanie się krzywda lub ta wesoła gromadka się pomniejszy. Nie widziała siebie nigdy jako niani, ale z tą trójką sobie radzi, więc z małą Lily też powinna dać sobie radę, a jak nie najwyżej podziękuje za współpracę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Resztę dnia spędziła z dzieciakami, bawiąc się, wspólnie ucząc, a później robiąc kolację. Ogólnie było bardzo fajnie i była zadowolona z tych wspólnie spędzonych chwil.
    Następnego dnia bez większego problemu zwolniła się z pracy po południu by spotkać się Laheyem. Miała kilka telefonów, ale dzisiaj odmówiła. Dopiero na następna noc zapowiadała się pracowicie. Starała się do tego podejść na chłodno, bez emocji, ale tak się czasem nie da. Człowiek traci do siebie szacunek.
    Wcześniej jeszcze dokładniej umówiła się co do godziny. W kawiarni była chwilę przed drugą. Jako tako wiedziała jak mężczyzna wyglądała. Wytatuowany, wysoki... żadnego takiego tutaj nie widziała. Zajęła miejsce przy stoliku stojącym koło dużego okna. Gdy młoda dziewczyna, pewnie tak w jej wieku, podeszła do niej zamówiła jedynie wodę. Potarła dłonie o swoje ciemne jeansy, a spojrzenie utkwiła za oknem kawiarni. Spoglądała na ludzi mijających to ładne miejsce. Za każdym razem stwierdzała, że w jej życiu jest mało takich ładnych miejsc. Nie miała na to czasu. Na kawiarnie, kina, spacery... Poza tym nie miała z kim na nie chodzić, a kto chciałby umawiać się z prostytutką? Odpowiedź jest bardzej niż oczywista.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zadrżała czując zimną sprzączkę od jego paska na swojej rozgrzanej do czerwoności skórze. Ułożyła głowę na dość sporym biurku i jęknęła cichutko. Czuła na swoich udach jak bardzo jest gotowa i podniecona do jego dalszego działania, które ze pewne doprowadzi ją do szaleństwa.
    Zacisnęła palce na krawędzi biurka mrucząc z zadowolenia. - Oh Xav... - ciche westchnienie wyrwało się z jej ust. Wiedziała, że pobawi się nią jeszcze trochę nim da jej to czego pragnie, co ją jeszcze bardziej nakręcało. Zassała powietrze czując chłód bijący od sprzączki paska ulokowanej na jej podbrzuszu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dodaj proszę w postach dodatkowych etykietkę "dodatkowe" :)
    I witam serdecznie na blogu :)

    Administracja

    OdpowiedzUsuń
  14. [Cześć :) Miałam odezwać się na maila, ale skoro widziałam, że pojawiasz się tutaj to stwierdziłam, że zaczekam :). Chcę wątek! ]
    Samara Raven

    OdpowiedzUsuń
  15. [Na romans zawsze mam ochotę! :D A masz jakiś pomysł? :D Na razie tylko przychodzi mi do głowy coś w postaci leczenia dwóch złamanych serc, ale to kiepskie :D ]
    Samara

    OdpowiedzUsuń
  16. [Jak już wymyślisz coś z Samarą, to pisz. Bo wasz wątek może być podstawą do naszego wątku :D]

    Liverpool

    OdpowiedzUsuń
  17. Przywitała się i na chwilę skupiła swoją uwagę na małej.
    -A ty musisz być tą niesamowitą Lily, o której tyle opowiadała mi Katie.- Powiedziała z uśmiechem i przeniosła wzrok na Xaviera. Opowiedzieć coś... jeśli coś o sobie o miała nadzieję, że uda jej się płynne obejść szczegóły. Nie chodzi już tylko o to co robi nocą, ale życie jej nie rozpieszczało i były rzeczy, do których nie lubiła wracać.
    -Pracuję jako kelnerka, ale proszę się nie martwić z dziećmi mam doświadczenie. Wychowuję sama trójkę rodzeństwa. Mają pięć, siedem i dwanaście lat.- W sumie nigdy nie była na takiej rozmowie i nie wiedziała co go interesuje i co powinna powiedzieć.- Mam dwadzieścia jeden lat, nie studiuję, nie palę i raczej nie piję...- wymieniała.- Nie wiem co byś jeszcze chciał wiedzieć, więc śmiało pytaj.- Uniosła lekko brwi i nieznacznie się uśmiechnęła. Nie chciała wyjść na jakiegoś ponuraka, który nie radzi sobie z kontaktami międzyludzkimi. Pewność siebie, którą odznacza się już od wieczora znika, gdy staje się zwykłą dziewczyną jak w tej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  18. [Hmm mnie tu jeszcze kręci ta jego córeczka tak szczerze, bo Samara lubi dzieciaczki.
    A co jakby Samara była jego jakaś starą miłością, a może miłostką powiedzmy, jeszcze sprzed tej jego wielkiej miłości? ;) A złamane serca swoją drogą i wino! Wtedy jakoś może łatwiej pójdzie! ;) ]

    OdpowiedzUsuń
  19. A więc zahaczą o ten niewygodny temat. Był dla niej kimś obcym i nie było jej łatwo rozmawiać o rodzinie i prywatnych sprawach, ale widocznie i przez to musi przejść.
    -Moja mama zmarła, gdy ja miałam osiemnaście lat, ojciec sobie z tym nie poradził, pogrążył się, a chciałam czegoś lepszego dla dzieciaków niż widok alkoholu i pięści. Spakowałam nas i wyniosłam się z domu.- Odpowiedziała omijając szczegóły, kórymi z nikim się nie dzieliła. W końcu to prywatne problemy. Każdy je ma. Elena nigdy nie patrzyła na swoją sytuację przez pryzmat swojego młodego wieku i tego, że ma aż trójkę rodzeństwa. Musiała dorosnąć, więc to zrobiła i wzięła za nie odpowiedzialność. To nie łatwe zadanie, ale dla chcącego nic trudnego.
    -Tak jestem jej znajomą.- Przyznała i starała się zbagatelizować słowa dziewczynki krótkim śmiechem.- Katie bawi się w fotografa, ale nie ma profesjonalnego aparatu z dużym obiektywem i paskiem na szyję.- Wyjaśniła i ściągnęła nieco brwi, gdy wspomniał o całodobowej opiece.
    -Fakt nie wspomniała, że to całodobowa opieka, ale chyba udałoby mi się to pogodzić z moją pracą.- Wyjaśniła.- Nie chcę być niegrzeczna, ale jednak to w mojej sytuacji ważne, ile byłbyś mi gotów zapłacić?- Spytała. Nigdy nie była materialistką, ale teraz każdy pieniądz się liczy.

    OdpowiedzUsuń
  20. [Spoczko. Raz, dwa, trzy! Zaczynasz ty :P ]

    OdpowiedzUsuń
  21. [No dooobra, tylko jak mogłaby mu pomóc? :D]

    Alyssa

    OdpowiedzUsuń
  22. Każdy kolejny ruch ręką przyprawiał ją o dreszcze na całym ciele. Bardziej gotowa chyba nie mogła już być. Jęknęła głośniej, gdy poczuła jego wargi. Odruchowo rozszerzyła jeszcze bardziej nogi, które po chwili wylądowałwn na jego ramionach co okazało się bardzo dobrym pomysłem.
    Zacisnęła mocniej dłonie na krawędzi biurka. - Xavier... - wyszeptała mrucząc cały czas z rozkoszy jaką jej dawał. Odchyliła głowę do tyłu zaś biodra wypchnęła do przodu dając mu przy tym do zrozumienia, że pragnie więcej.

    OdpowiedzUsuń
  23. [A może i sobie z Xavciem pracować, czemu nie ;) Jakieś pomysły na wątek ?]
    Sophi

    OdpowiedzUsuń
  24. -Tyle w zupełności wystarczy, ważne że wpadnie jakiś grosz.- Odpowiedziała. To i tak dużo jeśli ma być u nich codzienne i czasem na całą dobę, ale tutaj właśnie pojawia się pewne ale. Sama ma dzieciaki i to nie takie, które mogą same się sobą zająć i zostawać same. Owszem najstarszy z nich, Lucas jest odpowiedzialny i w pełni rozumie co się dzieje (nawet nie zauważyła kiedy tak dojrzał), ale to wciąż dziecko. Już miała powiedzieć coś jeszcze, gdy nagle zaczął dzwonić jej telefon. Miała ustawioną wibrację, ale i tak było ją wyraźnie słychać. Aż się wzdrygnęła. Sięgnęła po niezbyt nowego samsunga i spojrzała na wyświetlacz. Poznawała ten numer, klient. Jej wzrok szybko przebiegł po Xavierze. Przygryzła wargę.
    -Przepraszam na chwilę.- Mruknęła podnosząc się z miejsca w drodze do drzwi odebrała.
    -Witaj kociaku.- Wywróciła oczami.
    -Oo witaj..- wymruczała do słuchawki dość zmysłowym tonem. Ta praca wymaga czasem niezłych umiejętności aktorskich.- Przykro mi, ale nie mogę teraz rozmawiać. Oddzwoń wieczorem.- Poinformowała.
    -Ale wieczorem chciałbym mieć cię dla siebie.- Odparł głos w słuchawce.
    -Później może znajdę chwilkę. Paa.- Rzuciła i rozłączyła się po czym szybko wróciła do środka.- Przepraszam.- Wsunęła telefon do czarnej torebki.- Tak już wspominałam sama mam trójkę dość małych dzieci w domu i szczerze mogę mieć mały problem ze spędzaniem z Lily całej doby.- Przyznała. Nie chciała z tego rezygnować i zawodzić jednocześnie Katie, ale dla niej najważniejsza jest jej trójka.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jej życie pozornie wydawało się doskonałe. Miała pracę jako ilustratorka książek dla dzieci, malowała obrazy, które nieźle się sprzedawały i jeszcze na dodatek miała bloga, z którym było coraz więcej pracy, bo tygodniowo odwiedzała go już zawrotna ilość osób. Miała swoje mieszkanie, miała kota, ba miała milion dwie pary drogich butów i jeszcze na dodatek była córką „tych” Ravenów, a tak naprawdę nie miała nic.
    Tego dnia mijały trzy lata i strasznie nie chciała wrócić do domu. Bała się, że gdy tylko się tam zjawi popłacze się, a on nie tego by chciał. Nie to obiecała, nie to przyrzekła. Miała być tą Samarą, która stała się razem z pierwszymi szpilkami, które dostała na trzynaste urodziny.
    Wracała właśnie ze spotkania z wydawcą. Kolejna książeczka ozdobiona była jej postacią pana Boberka. Miała kilka sztuk w plecaku, żeby rozdać je dzieciakom ze szpitala, do których miała iść następnego dnia. Mała rzecz, a uśmiech taki duży.
    Gdy przechodziła przez park zauważyła całkiem znajomą postać. Przynajmniej ta twarz wydawała się znajoma. Kim była tylko ta mała dziewczynka? Podeszła bliżej i uśmiechnęła się tak ładnie jak umiała.
    -Cześć ! Wszystko w porządku? – spojrzała na śliczne oczy małej. – To twoja córka. – odkryła to z lekkim zaskoczeniem. Nie miała bladego pojęcia, że on ma już dziecko. – Jestem Samara, a ty to… - uklękła przy nich zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  26. Zaśmiała się, uwielbia energię dzieci. Przy nich zawsze zapomina o problemach, częściej się uśmiecha i jest weselsza. Nawet jej znajomi nie potrafią wprawić jej w taki nastrój jak mały dzieciak. One mają po prostu do tego wrodzony talent i urok.
    -Chwilowo będę za Katie, jeśli twój tata się zgodzi.- Odpowiedziała i dała małej delikatnego pstryczka w nos.- Coś tam ugotować potrafię, mam w domu trójkę głodomorów, którzy wszystko testują. A z babeczkami sobie poradzę, ale z chęcią wezmę od ciebie kilka lekcji. Lalki i samochodziki też nie są mi obce.- Odpowiedziała na każde z jej pytań. Upiła łyk wody. Zerknęła kątem oka na Xaviera.
    -Powiedz co lubisz najbardziej robić?- Teraz jej kolej na pytania. Uśmiechnęła się ciepło do dziewczynki. Na prawdę urocze dziecko. Sama też kiedyś taka była, pełna energii i zawsze z uśmiechem na twarzy i ciekawska świata. Wiele rzeczy się zmieniło od tamtej pory.

    OdpowiedzUsuń
  27. Leslie westchnęła cicho, po czym powoli się ubrała, a następnie poprawiła włosy, po czym znowu wylądowała na kolanach mężczyzny. - Mam dwa dni urlopu... - oznajmiła i przelotnie cmoknęła go w usta. - Spędźmy ten czas razem, proszę - dodała po chwili cichutko i wtuliła się w niego. Tak cholernie się za nim stęskniła. Nawet dochodziło do tego, że nie widywali się przez tydzień, co wręcz doprowadzało ją do szaleństwa. Przymknęła powieki napawając się przyjemnym ciepłem bijącym od jego ciała. Dochodziła 18, a więc jeszcze tylko godzina...

    OdpowiedzUsuń
  28. [Kusi mnie żeby ich jakoś bliżej połączyć, ale nalegać nie będę, więc mogą spotkać się na kawie. a Sophie czasami może zajmować się jego córeczką, rozpieszczając ją do granic możliwości. Co Ty na to? :D]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  29. Sluchala jej uwaznie wszystko, wraz ze szczegolami, zapamietujac. Nie chciala pozniej popelnic jakiejs gafy no i vhciala by mala ja polubila, ale to chyba nie bedzie juz stanowic problemu.
    -Razem na pewno nie bedziemy sie nudzic.- Puscila jej oczko i wyciagnela dlon by przybila jej piatke.
    -Moge zaczac od jutra jesli bede potrzebna.- Coz bedzie odrobine niewyspana, ale zdazyla do takiego trubu i milionow filizanek kawy przywyknac. Zreszta im predzej zacznie tym predzej dostanie ta dodatkowa zaplate, ktora miala zamiar odkladac na czarna godzine. Ostatnio planowala kazdy najdrobniejszy wudatek by nigdzie nie byc pod kreska i nie miec dlugow. Nie chciala tez by odlaczyli jej prad, czy ciepla wode.

    OdpowiedzUsuń
  30. [Witam :D Ta piosenka mnie wkręciła, a do Roya pasuje wręcz idealnie <3 Widzę, że męsko-męskie to nie twoja broszka, więc nie będę namawiać. Dziękuję ;3]

    Roy

    OdpowiedzUsuń
  31. [A sama nie wiem, żeby niby coś ich łączy, czy ciągnie do siebie, albo że kiedyś tak było, ale coś się pozmieniało. Ja ostatnio jestem jedną wielką niewiadomą XD]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  32. Ustaliła wszystko z szefem i przedstawiła mu sytuację. Miał do niej słabość, i tym razem na jej szczęście, zgodził się dać jej urlop. Na jej nieszczęście musiała mu za to w nocy zapłacić. Z wprawą później doprowadzała się do porządku i nawet zmęczenia po niej nie było widać, czasem zastnawiała się skąd u niej tyle pokładów energii. Na prawdę była mu wdzięczna za to, że gdy tego potrzebowała wyciągnął do niej pomocną dłoń, zatrudnił, pozwala zachować wszystkie napiwki i nawet płaci więcej niż innym. Ale z drugiej strony nienawidziła go z całego serce, że pokazał inny sposób na zarabianie pieniędzy. Może i opłacający się, ale niszczący od środka.
    Tak jak się umówili, zjawiła się przed południem w domu Laheya. Jeszcze przed drzwiami dostrzegła małą w oknie na co na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Zapukała, długo nie czekała, aż drzwi się otworzyły.
    -Cześć.- Przywitała się i przekroczyła próg. Szybko przy nich zjawiła się Lily.- I witam obserwatorkę.- Rzuciła wesoło do dziewczynki.

    OdpowiedzUsuń
  33. -Jasne.- Rzuciła Xavierowi rzucając mu ostatnie spojrzenie. Dała pociągnąć się Lily w stronę swojego pokoju. Po chwili wdała się z małą w rozmowę i tak czas zaczął im wspólnie płynąć. Lily była pełna dziecięcego optymizmu, wyobraźni, a energią mogłaby się podzielić chyba z całym światem. Lepszego dziecka pod opiekę dostać nie można.
    -To może chcesz poduczyć mnie robić te słynne czekoladowe babeczki?- Zaproponowała, gdy Lily skończyła jej wszystko pokazywać. Żeby wszystkie dzieci taki były... I co z tego, że chwali dzień przed zachodem Słońca. Wątpiła by z Lily miała jakieś kłopoty. Jej gromadka to co innego, ale może to dlatego, że każde z nich jest inne i wtedy zdarzają się małe konflikty, ale zawsze dochodzą do porozumienia i po maks godzinie już się razem bawią.

    OdpowiedzUsuń
  34. [Oooo, dobre. Potem Sophie, jak to ona, może mieć za dużo na głowie, pójdzie się upić, i do niego zadzwoni, i wygarnie mu, że jest głupi, i takie tam. Ba, może się nawet wygadać, że coś do niego czuje, ale ten głupek jej do siebie nie dopuszcza. I będzie chciała odejść z pracy! XD Moda na sukces, normalnie :P]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  35. Włóczyła się po mieście bardzo długo. Nie wiedziała ile czasu minęło od spotkania z klientem, ale nadal nie mogła się pozbierać i w takim stanie nie chciała wracać do domu. Nie chciała by dzieciaki widziały ją w takim stanie... Wszystko miało być tak jak zawsze, facet miał ja z polecenia, więc nie wiedziała kto takiego brutala do niej przysłał. Był agresywny, pijany, ohydny... A kiedy odmówiła mu jednej rzeczy wpadł we wściekłość i wyżył się na Elenie robiąc sobie z niej worek treningowy, który przy okazji mógł wykorzystać też w inny sposób. Nie chciała tego, chciała uciec, ale była za słaba. Nie wiedziała co ze sobą zrobić. Łzy rozmyły jej makijaż, sukienka którą miała na sobie nie prezentowała się tak nienagannie jak jeszcze jakiś czas temu. Drżała na całym ciele... Jedyne bezpieczne miejsce, które przyszło jej do głowy to dom Xaviera i tam też się udała. Po dwudziestu minutach stała już pod jego domem i pukała do drzwi. Objęła się ramionami. Nie myślała, że mała Lily może ją zobaczyć w takim stanie, sama byłą przerażona i nie do końca racjonalnie myślała. Chciała po prostu by ten raz ktoś bezinteresownie jej pomógł.

    OdpowiedzUsuń
  36. [Tak. Sophie może wpaść z jakimiś kanapkami, rogalikami, czy innymi bułkami na śniadanie i kubkami kawy do salonu :D zaczniesz, czy na mnie to spada? XD]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  37. Siedziała na fotelu szczelniej okrywając się kocem. Czuła wstyd, ale taki jakiego wcześniej nie doznała. Nie chciała by oglądał ją... taką. Nie chodzi o łzy i rozmazany makijaż, ale o strój. Pewnie już się domyślił... Siedziała wpatrując się tępym spojrzeniem w ogień. Dopiero na jego głos wzdrygnęła się i przeniosła wzrok na Xaviera. Objęła palcami kubek herbaty. Nie wiedziałą co powiedzieć.
    -Ja... mój klient on był...- kolejna fala łez popłynęła z jej oczu, pociągnęła nosem.- odmówiłam czegoś, a on się wściekł i...- chyba widać co. Po raz pierwszy ktoś wziął ją siłą i byłą tym wszystkim przerażona.- Nie mogłam pokazać się dzieciakom w tym stanie... Nie powinnam też pewnie przychodzić do ciebie, ale nie wiedziałam co zrobić. Błagam nie myśl o mnie źle.- Całe ciało ją bolało, ale teraz ból się nie liczył. Nie chciała stracić kontaktu z Lily, którą wręcz pokochała. Nie chciała stracić w jego oczach szacunku.- Przepraszam.- Wyłkała spuszczając wzrok.

    OdpowiedzUsuń
  38. [Ja poczekam raczej, bo dzisiaj jakoś nie umiem zacząć. Dwanaście godzin pracy robi swoje XD]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie potrafila nawet skinac glowa. Zareagowal jak kazdy, poczul wstret, nie potrafil zrozumiec i najzwyczajniej w swiecie stala sie zerem w jego oczach. Zle zrobila przyvhodzac do niego, myslala ze jej pomoze, powie, ze wszystko bedzie okej, ze jej pomoze. Ale jak zawsze zostala ze wszystkim sama. Miala juz tego dosyc, radzenia sobie ze wszystkim. Nie jest maszyna, ktorej nie da sie zlamac.
    Zsunela koc z ramiona, odstawila herbate i ruszyla do wyjscia. Nie mogla tutaj zostac, nie chciala laski, ktora wymusza na nim dobre wychowanie.

    OdpowiedzUsuń
  40. -Mialam ledwo osiemnascie lat, nie zdazylam oplakac wlasnej matki, bo musialam zajac sie trojka malych dzieci, bo nasz ojciec powiedzial, ze nie moze na nas patrzec. Oni zasluguja na to co najlepsze, chcialam im wynagrodzic brak rodzicow, a jako kelnerka mialam ledwo na oplacenie dwoch
    rachunkow w jedno pokojowym mieszkaniu. Nigdzie mnie nie chcieli, wiec tak zaczelam sprzedawc swoje cialo zeby moc utrzymac rodzenstwo. To nie rowna sie temu ze jestem zla osoba, ze nie mam zadnych wartosci w zyciu, ale kazdy tak uwaza ty. tez, wiec nie sjozystam z tiwojej laski i przepraszam, ze smialam zblizyc sie do Lily i waszego zycia.- Miala potrzebe by to z siebie wyrzucic. Spuscila wzrok ipociagnela nosem. Starla wilgoc z policzkow, ale nie na dlugo to pomoglo.

    OdpowiedzUsuń
  41. -Sa z moja kolezanka.- Odpowoedziala nie patrzac na niego.
    -Uwierz mi ja siebie tez za to nienawidze, ale nie moglam nigdzie znalezc pracy, nie skonczylam nawet szkoly. Nie moglam pozwolic zebysmy wyladowali na ulicy, tym bardziej wrocic do domu, czy pozwolic by nas rozdzielili.- Powiedziala spokojniej.- Nigdy bym nie skrzywdzila Lily i moja praca na pewnoby jej w zaden sposob nie dotknela.- Dodala.- Dziekuje.- Powiedziala cicho.- Wyjde nad ranem.,
    Nie chciala by Lily zobaczyla siniaki, ktore jutro na pewno beda widoczne. I tak nie bedzie czasu na uzalanie sie. Musi sie wziac w garsc, bo ma dla kogo.

    OdpowiedzUsuń
  42. Mimo, iz wiedziala, ze stracila i jego zaufanie i szacunek byla mu wdzieczna za okazana pomoc i, ze po prostu nie wyrzucil jej za prog wyzywajac od najgorszych. Tego by nie zniosla. Slyszac jego glos odwrocila wzrok od wlasnego odbicia.
    -Tak, zaraz wyjde.- Miala rozcieta warge, juz bylo widac ze ma podbite oko, a o reszcie ciala nie chciala nawet wspominac. Teraz dopiero czula jak bardzo jest obolala, ale prysznic dobrze jej zrobil. W koncu wylonila sie z lazienki. Zeszla do niego na dol. Czula sie na prawde glupio.

    OdpowiedzUsuń
  43. Wzdrygnela sie na jego chlodny ton glosu. Teraz przez jakis czas bedzie czula strach do mezczyzn. Na swoje nieszczescie. Nie chciala wiecej nikomu sie.oddawac, obojetnie za jakie pieniadze, ale przedziez z nieba one nie spadna. Usiadla przy stole i zaczela jesc choc bylo jej po tym wszystkim niedobrze. Bolalo ja podbrzusze i reszta ciala.
    -Nie, dziekuje.- Odpowiedziala gapiac sie na makaron, bo nie potrafila mu spojrzec w oczy. Co do opieki nad Lily wiedziala, ze wiecej sie z mala nie zobacza, ale nigdy by jej nie skrzywdzila i nie narazila na niebezpieczenstwo, jakiekolwiek. Elena jest dobrym czlowiekiem, ktory po prostu sie pogubil.

    OdpowiedzUsuń
  44. Rozejrzala sie po pokoju i czula, ze znow zbiera sie jej na lzy. Zacisnela jednak zeby i zadnej nie uronila.
    -Dzieki, to dla mnie na prawde wiele znaczy.- Miala na mysli cala jego pomoc. Chciala by jej zycie bylo inne, ale takie nie bedzie. Nie chciala tez robic sobie zludnych nadziei na lepsze jutro. Teraz byla zadowolona, ze jej nie wyrzucil, ze mogla przebrac sie w normalne rzeczy i zakryc posiniaczone cialo. Marzyla by przutulic swoje dzieciaki i pojsc spac. I spac bardzo, bardzo dlugo...

    OdpowiedzUsuń
  45. Podniosła się do siadu i spojrzała na kopertę, którą położył na nocnej szafeczce. Wzięła ją i podniosła się. Uśmiechnęła się na widok pisma Lily. Będzie za nią tęsknić, na prawdę. Zdążyła przyzwyczaić się do wspólnych zabaw, spacerów, dyskusji i gotowania z dziewczynką. Ma swoje dzieciaki, ale Lily była jakby czwartym do kompletu.
    -Pożegnaj ją ode mnie.- Poprosiła z lekkim uśmiechem.- Dziękuję za pieniądze i ten czas. Pójdę już.- Dodała. Nie chciała już mu zawracać głowy i być dłużej jego problemem.- Dziękuję.- Powiedziała raz jeszcze i ruszyła do drzwi. Odłoży część tych pieniędzy i cóż, wróci do swojego szarego życia.

    OdpowiedzUsuń
  46. Objęła się ramionami. Nie była pewna co o tym sądzić. Tak nagle zechciał jej pomóc, bezinteresownie. Nigdy się z czymś takim nie spotkała. Gdziekolwiek poszła, do kogokolwiek się zgłosiła słyszała tylko "nie". Nikt nie chciał pomóc jej i jej rodzeństwu, a na ich szczęściu zależało jej najbardziej. Ona mogła się stoczyć. Nie musiał jej w tym uświadamiać. Za każdym razem, gdy patrzyła w lustro widziała cień człowieka. Nawet nie pamiętała jaka była kiedyś i jak powinna wyglądać.
    -Wiem, że nikt na to nie zasługuje, ale musiałam nas jakoś utrzymać i jeśli ktoś gdzieś mnie przyjmie i będę w stanie zapewnić godny byt dzieciakom to z chęcią to zrobię.- Odpowiedziała. Na prawdę jej marzeniem było wyrwać się z tej pracy, od tych wszystkich obleśnych mężczyzn.
    -Nie chcę by przypadkiem Lily mnie widziała w takim stanie.- Stwierdziła, gdy zaproponował wspólne śniadanie. Nawet jeśli miała na to ochotę nie chciała wystraszyć, czy zaniepokoić małej.

    OdpowiedzUsuń
  47. Przygryzła wargę. Spojrzała na kopertę, którą przez moment obracała w dłoniach. Zajrzała do środka... To było dużo za dużo w porównaniu do tego co jej się należy za opiekę nad Lily, ale nie miała zamiaru protestować. Pieniądze akurat jej się przydadzą choć nie chciała wyjść na zachłanną. W końcu postanowiła zjeść z nim to śniadanie. Wyszła po cichu z pokoju i zeszła na dół. Zastanawiała się nad Xavierem. Chce jej pomóc, ale i tak nie mogła go rozszyfrować. Raz miły, a innym razem stawał się chłodny i niezwykle zdystansowany i nie twierdzi tak po tym jak dowiedział się o jej tajemnicy. Odkąd go poznała taki był, ale i tak była wdzięczna losowi, że postawił na jej drodzze takiego człowieka.
    Na dole usiadła przy stole i spojrzała na niego.
    -O czym chcesz rozmawiać?- Spytała.

    OdpowiedzUsuń
  48. Sluchala go uwaznie przytakujac co jakis czas. Doskonale go rozumiala, nie dziwila sie, ze nie do konca chcial by taka osoba jak ona zajmowala sie jego corka. Chwile w ciszy i skupieniu zastanawiala sie nad tym co powoedzial i co zaproponowal.
    -Zrezygnuje z tego.- Zdecydowala pewnie.- Zwlaszcza jesli to pozwoli mi dalej opiekowac sie Lily.- Dodala. Z checia skorzysta z jego pomocy. Nie chcial jednak na razie zdradzac swojego wielkiego entuzjazmu i szczescia. W konvu byla przyzwyczajona, ze to co dobre jej sie przytrafia szybko sie konczy. Ale sama perspektywa pracowania gdzies indziej byla niezwykle przyjemna. mial racje, jest wrakiem czlowieka. nocna praca ja wyniszczyla tak samo ciagle poswiecanie sie.

    OdpowiedzUsuń
  49. Wziela numery. Miala zamiar dzwonic do nich jeszcze dzis. Juz chciala sie odezwac by podziekowac - znowu - ale pojawila sie Lily. Troche zesztywniala, na prawde nie chciala by mala widziala ja pobita, chociaz i tak wszystkim bedzie tlumaczyc to upadkiem ze schodow, ktory szczesliwie nie zakonczyl sie zadnymi zlamaniami. Upila lyk kawy. Zdecydowanie bedzie musiala obracac to przy dzieciach w zart. Miala do siebie pretensje, ze w ogole do czegos takiego dopuscila, ale skad mogla wiedziec, ze facet bedzie agresywny. No i w starciu z mezczyzna nie miala szans.

    OdpowiedzUsuń
  50. W miedzy czasie zjadla i dopijala do konca kawe. Sprawdzila telefon. Trzy nieodebrane polaczenia od jej kolezanki i dzieciakow.
    -Musze wracac do siebie. Dzieciaki wzywaja. Jeszcze raz dzieki za wszystko. Ogarne sie w domu i podzwonie do restauracji.- Powiedziala odstawiajac naczynia do zmywarki. Z checia by sie teraz Lily zajela, ale nie mogla tak pozostawic samych sobie rodzenstwa. Im tez nalezy sie jej uwaga.

    OdpowiedzUsuń
  51. Wróciła w końcu do domu, gdzie poczuła się najlepiej. W otoczeniu trójki rozbrykanych dzieciaków, śmiechu... Oczywiście swój wygląd wyjaśniła upadkiem ze schodów w co jej na szczęście uwierzyli. Podziękowała Maddie za opiekę nad rodzeństwem i dalej sama się nimi zajęła. Zrobiła im śniadanie, a sama przy okazji coś przegryzła. Maya i Lucy wybyły do kolerzanki, a Lucas do kolegi i mieli zostać tam na noc. W sumie miała resztę dnia dla siebie i zajęła się dzwonieniem do restauracji. Miała zamiar skorzystać z pomocy, którą jej zaoferowano, bo jeśli istnieje jakaś szansa, że wyjdzie na prostą to z wielką przyjemnością z niej skorzysta.
    Po paru telefonach z jednym pracodawcą umówiła się na rozmowę jeszcze tego samego dnia, więc od razu zabrała się za szykowanie. Najważniejsze to zatuszować siniaki, ale podkład i puder sprawnie sobie z tym poradziły.

    OdpowiedzUsuń
  52. Była już po rozmowie, która okazała się bardziej stresująca niż myślała. Miała nawet chwilę by wykazać się i o dziwo całego tego stresu dała radę! Jeszcze długo po tym nie mogła uwierzyć, że się udało. Postanowiła pochwalić się swoim osiągnięciem osobie, której to zawdzięczała. Wyciągnęła telefon i zaczęła pisać: Udało mi się! Mam pracę. Dziękuję za wszystko. Wysłała ją do Xaviera. Będzie pracować w restauracji pensja plus napiwki i wychodzi ładna suma no i jeśli pozwoli zajmować się jej Lily to już w ogóle nie będzie miała na co narzekać. Żegnaj nocna praco, w końcu wyrwie się z tego podłego świata i przy dobrych wiatrach dźwignie z kolan.

    OdpowiedzUsuń
  53. Przysiadła na ławce w parku i spojrzała na wyświetlacz. Uśmiechnęła się lekko.
    Na razie przyjęli mnie na okres próbny, ale myślę, że wszystko będzie dobrze. Szef to sympatyczny człowiek, nie miał nic przeciwko, że nie pracowałam wcześniej w żadnej restauracji. Odpisała. Chwilę przyglądała się mijającym ją ludziom po czym podniosła się i ruszyła dalej.
    Wiedziała, że najgorsze wcale nie za nią. Skończenie z prostytują to nie taka prosta sprawa. Nie należała do żadnego z burdeli, a raczej dawny pracodawca podsyłał jej klientów i później oni swoich znajomych to solidnie wrosła w tą społeczność i kontakt będzie ciężko zerwać. Miała jednak nadzieję, że nikt nie będzie się jej narzucał, prześladował, czy zmuszał do powrotu do tej obrzydliwej pracy. Liczyła też, że więcej nie spotka się z męską pięścią. Jeśli w stu procentach się od tego uwolni i wyjdzie na prostą będzie Xavierowi wdzięczna do końca swojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  54. Po skończonej pracy oddzwonila do Xaviera. Po paru sygnałach usłyszała głos po drugiej stronie. Uśmiechnęła się pod nosem.
    -Cześć . Wybacz, że wcześniej się nie odzywałam, ale chciałam wszystko mieć poukładane.- Nadal nie miała pewności, że przeszlosc się o nią nie upomni, ale liczyla, że będzie miała już spokój. Zdazaly się jeszcze pojedyncze telefony w wiadomej sprawie, ale szybko się rozlaczala. Nie da się znów wciągnąć w to bagno zwłaszcza, że ledwo się z niego wydostała i nadal stoi na cienkiej granicy.

    OdpowiedzUsuń
  55. Uśmiechnęła się szeroko słysząc głos dziewczynki po drugiej stronie słuchawki.
    -Z wielką chęcią bym się z tobą pobawiła, ale najpierw spytaj taty.- Odpowiedziała jej. Mimo wszystko wolała mieć stu procentową pewność, że Xavier nie ma nic przeciwko temu, aby nadal zajmowała się jego córką. Powoli wychodziła na prostą, nie miała zamiaru wracać do tego co robiła, ale przeszłości nie zmieni i zdaje sobie sprawę, że ona niektórym może przeszkadzać, acz nie wiedziała jak bardzo wadzi do Lahey'owi.
    -Najlepiej daj tatę do telefonu, wszystko z nim ustalę.- Poprosiła starając się ściągnąć z ramion cienki sweter. Zrobiło się jakoś cieplej, albo to wina tych wszystkich pozytywnych emocji, które zaczęły tak nagle w niej krążyć. Już dawno nie czuła się, aż tak szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń