22 marca 2015

I put a spell on you!




Samara Raven

23 lata
blogerka| małymi kroczkami do wielkiego sukcesu | skończyła ekonomię | w banku przepracowała 20 dni 4 godziny i 32 minuty | stworzona do większych rzeczy według rodziców | uśmiech dla każdego | wolontariat w szpitalu | małe mieszkanko | ilustratorka książek dla dzieci| pomarańcze codziennie |  eksplozja skrywanych uczuć na płótnie | kluski są wredne | szpilki | malarka| nie dawaj jej kluczyków! | czary istnieją tylko mój list z Hogwartu zaginął | królicze uszy | cztery najlepsze przyjaciółki | zaginiony brat | presja | niekryta romantyczka |


19 komentarzy:

  1. [Skoro malarka, to mamy punkt zaczepienia między naszymi postaciami :) Mogą się kojarzyć z jakiś wystaw, na które chodzą ocenić "konkurencję". Mogły się tak poznać i teraz umawiają się i razem chodzą podziwiać obrazy :)]

    Liverpool

    [PS witam na blogu :D]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Hej ho. :3 Wkręcamy ich w jakiś romans? :D ]

    Xavier

    OdpowiedzUsuń
  3. [Niech będzie, że poznały się wiele lat temu i są przyjaciółkami. Liverpool moze się trochę nie podobać, że Samara pisze o niej na blogu, ale jak to Liv pozwoli jej, żeby miała więcej czytających :D No i Sam jako taka romantyczka może być nieliczną osobą pochwalającą ślub Aarona i Livki :)]

    Liverpool

    OdpowiedzUsuń
  4. Niczym Carrie z SATS :D
    Witamy.


    Karma

    OdpowiedzUsuń
  5. [Od razu kiepskie... :D Złamane serce, dużo wina (lub innych alkoholi), dużo żali i jakoś pójdzie... XD Słabo mi się na noc myśli. Nie jestem w stanie wymyślić nic sensownego. xD Wybacz.]

    Xav

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiała malować od dziecka, to był jej sposób na tworzenie swojego, lepszego świata. Nie skupiała się na emocjach, bo zwykle były przyćmione lekami antydepresyjnymi. Nie każdy wiedział, że chorowała, nawet jej własny mąż o tym nie wiedział. Poza rodziną powiedziała o tym tylko Samarze z wytłuszczonym dopiskiem, aby nie pisała o tym na blogu. Wstydziła się swojej choroby (depresji maskowanej) i tego, że od wielu już lat, bo od czasów liceum, musiała przyjmować leki. Ograniczały jej możliwość picia i przede wszystkim przytępiały niektóre zmysły, przede wszystkim trudno jej było okazywać spontanicznie emocje. Nikomu też nie przyznała się, że ostatnio zaczęła odstawiać leki, czując, że jej się polepsza, choć jej podświadomość krzyczała, że ta choroba nie mija. Przez to coraz częściej spędzała czas w domu i miewała przewlekłe bóle. Nie mniej jednak, chciała udawać sama przed sobą, jak udawała przed Aaronem, że jest zdrowa.
    Malowała więc krajobrazy, krain które chciałaby zobaczyć, przepełnione szczęściem i pojednaniem. Malowała zwierzęta, których chciała mieć stado. Malowała też wielkie farmy i łąki. Zdarzało jej się umieścić gdzieś za krzewem lub drzewem stworzenie z innej bajki.
    Samarę lubiła, mimo tego jej bloga, któremu szczerze kibicowała, a jednak bardzo chciała, by pisała o wszystkim tylko nie o niej. Przecież miała też innych znajomych. Widocznie ślub i nienawiść rodziny do tego była ciekawym, gorącym temacikiem.
    Była jej wdzięczna za zaproszenie na tą wystawę, o której czytała w internecie. Były już kiedyś razem pokazie obrazów tej samej artystki, kiedy tamta jeszcze nawet nie śniła, że jej wernisaże będą imprezami zamkniętymi. Czy cokolwiek zmienia się w sztuce artysty, kiedy staje się popularny?
    Spóźnienie jej przyjaciółki nie było dla niej niczym nowym. Te jej obcasy... Liverpool nie ubrała ich nawet na własny ślub, a co dopiero chodzić w nich po mieście? Pewnie nawet by nie potrafiła przejść dwóch metrów w tym szatańskim obuwiu. Ubrała się swobodnie, bo w takich miejscach mogła sobie na to pozwolić bez większych oporów. Długa,czarna spódnica i nieco za duża koszula, która może nie wyglądałaby jak worek, gdyby dziewczyna miała choć odrobinę biustu. Do tego wianek z drobnych kwiatów i najzwyklejsze balerinki. Nie lubiła się stroić.
    -Cześć piękna - powiedziała z niemrawym uśmiechem na ustach i zlustrowała przyjaciółkę od stóp do czubka głowy. Wiele by dała, żeby mieć tę pewność siebie i styl.

    Liverpool

    OdpowiedzUsuń
  7. [Możemy im łamać serca i kości.. No może bez kości. x) Opcja z byłą miłostką jak najbardziej mi pasuje. Można nawet wkręcić tak, że Xavier z nią zerwał dla swojej Amandy i teraz takie spotkanie po latach? A w międzyczasie mogli utrzymywać przyjacielskie stosunki ;D]

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiedziała, że przed Samarą nic się nie ukryję. Miała rentgen w oczach i widziała wszystko, co się w człowieku dzieje. To ona uświadomiła jej, że Aaron jest nią zainteresowany i nie tylko ona odczuwa motyle w brzuchu, kiedy go spotyka. O rany, to wydawało się być tak odległym wspomnieniem. Chwile kiedy stawiała pierwsze kroki w tym mieście, kiedy Samara pojawiła się u jej boku i mimo wszelkich chęci nie udało jej się uczynić z Liverpool bardziej przebojowej i bardziej radosnej. Później dopiero zrozumiała zachowanie przyjaciółki i nie próbowała jej już nigdy więcej zmieniać.
    Livka też pragnęła przełomu w swoim życiu. Nie był nim wyjazd do wielkiego miasta, zajęcie się swoją pasją, poznanie miłości, ani nawet ślub. Ona czekała na przełom dla jej zdrowia psychicznego, dla jej osobowości.
    Weszła chętnie do środka i zaczęła rozglądać się dookoła. Było mnóstwo ludzi, którzy zajęci obecnie byli jakimiś przekąskami, szampanem i rozmowami o ludzi ze świadka, o których istnieniu Liverpool nie miała pojęcia. Natychmiast wzięła do rąk szklankę soku pomarańczowego, upewniwszy się za pomocą węchu, że nie ma w nim alkoholu. Przy jej lekach wystarczyłby kieliszek wódki, żeby czuła się pijana, a tego uczucia nie znosiła.
    Poszły na sam tył zgromadzonych ludzi,czekających cierpliwie na przemowę artystki. Przyjaciółki jednak już były zajęte pewnym obrazem w samym rogu, który może nie był ciekawy, ale na pewno był odosobniony, a czegoś takiego potrzebne im było w tej chwili.
    -Zaniedbuję trochę Aarona - powiedziała cicho i zwiesiła na chwilę głowę, by w końcu spojrzeć na towarzyszącą jej blondynkę. - No wiesz, on chce wychodzić i w ogóle... Stara się... A ja nie mam ochoty na nic. Dosłownie na nic.
    Mówiąc "nic" miała na myśli rozmowy, jedzenie, wyjścia do znajomych, malowanie, nawet seks. Zaniedbywała go pod każdym kątem i czuła się z tego powodu paskudnie.

    Liverpool

    [Ja już chyba pójdę spać, albo może przeniosę się do łóżka i pooglądam film :D]

    OdpowiedzUsuń
  9. -Oczywiście - powiedziała bez mrugnięcia okiem, bo przecież nie kłamała. Brała leki, ale nie regularnie, a u lekarza była dwa tygodnie temu, na comiesięcznej wizycie. Powiedziała nawet w tedy Aaronowi, że idzie do Samary, żeby nie miał żadnych podejrzeń.
    Nikt nie rozumiał tych dni u Liverpool. Kiedy wolała spędzić całe dnia w ciszy, przy zasłoniętych zasłonach, przykryta milionami kołder. Nie rozumiał jej bólów głowy, które miały wyłącznie podłoże psychiczne, a wszystkim wmawiała, że to migreny. W takie dni, jakich ostatnio zdarzyło się kilka pod rząd nienawidziła najbardziej, to znaczy nienawidziła siebie, kiedy w końcu wracała do życia i orientowała się, że przeminęło jej kilka dni, których nie odzyska. Wykłady, na które już nie pójdzie, chwile z Aaronem, których nie nadrobi. Był wyrozumiały i troskliwy, kiedy tak leżała w migrenowych bólach. Starał się przy niej leżeć w milczeniu i spokoju, ale jego natura na to nie pozwalała. Musiał być w ciągłym ruchu i kontakcie z innym człowiekiem. Szedł w tedy do znajomych, gdzie czuł się na pewno o wiele lepiej niż w domu, przy wypłukanej z życia żonie. Nigdy jej o tym nie powiedział i nie powie, ale wiedziała, że nienawidzi, kiedy ona po prostu jest niczym martwa.
    Zazdrościła Samarze jej przebojowości, której ona nigdy w sobie nie miała. Widocznie organizm jej matki całą przekazał młodszej siostrze, która była przebojowa aż nad to.
    -Boję się, że on w końcu się tym zmęczy. W sensie, że mną się zmęczy - powiedziała to bardzo cicho, jakby bała się choćby myśleć o czymś takim, jak rozstanie z ukochanym. Jednak czuła, że to może się stać. Że ten radosny chłopak w końcu wyjdzie z zaciemnionego, cichego mieszkania i po prostu nie wróci.

    Liv

    OdpowiedzUsuń
  10. [A dziękuję! :) Ja za to witam serdecznie i życzę miłej zabawy na blogu!]

    Alyssa

    OdpowiedzUsuń
  11. -Ale jak mu powiem, to...to... Będzie zły, że dopiero teraz. Że coś przed nim ukryłam. A przecież obiecaliśmy być ze sobą szczerzy - wzięła łyk soku i popatrzyła na obraz. Miała zajęty umysł innymi sprawami i nie potrafiła teraz myśleć o sztuce. Nawet jej malowidła utknęły w miejscu i od tygodnia nie tknęła pędzla, choć terminy na uczelni goniły jak szalone.
    Kochała przyjaciółkę za jej optymizm i za to, że uparcie wierzyła w siłę miłości. W to, że uczucie może wszystko, a słowa "kocham cię" są w stanie naprawić dosłownie wszystko.
    Kiedy poznała Aarona, wydawało jej się, że śni. Przystojny, towarzyski chłopak zaczął zabiegać o względy szarej myszki, kogoś kto nie imprezował i nie miał właściwie znajomych. Zainteresował się kimś, kto w tamtym czasie nawet nie malował rzęs. I choć czuła się przy nim szczęśliwa jak nikt inny na świecie, nie zawsze potrafiła to pokazać, co często martwiło jej ukochanego, który starał się jak mógł, by wywołać uśmiech i wybuch spontaniczności na jej twarzy.
    Zawsze wstydziła się tego, kim była i długo ukrywała przed nim wiele szczegółów. To że ma śliczną siostrę, że rodzice nawet do niej nie dzwonią i nie czekają na jej wizyty. Nie powiedziała mu, że ma astmę, tylko znosiła zadymione od papierosów lokale, w których lubił przesiadywać. Nie mówiła mu o tym, że jest jej pierwszym chłopakiem i do ostatniej chwili zwlekała z powiedzeniem mu o tym, że jest dziewicą. Wstydziła się, że nikt nigdy przed nim się nią nie zainteresował, że w liceum była uważana za dziwaczkę. Najbardziej wstydziła się choroby i miała nadzieję, że nigdy nie będzie mu musiała o niej mówić.
    Ale teraz wszystko się zmieniało. Mieszkali razem i znali swoje sekrety. Wiedziała o której porze rano Aaron chodzi do ubikacji na poranną dwójkę, a on odnotowywał sobie w głowie jej miesiączki, które w cale nie były tak regularne jak jemu się wydawało. Przez ciągłe roztargnienie, stres i kilkudniowe głodówki miała z tym problemy, do których również wstydziła się przyznać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wątek bardzo chętnie, nie wiem tylko jak je połączyć, bo moja Karma komputera nie posiada, a ktoś, kto pracuje jako "bloger" to dla niej istna abstrakcja :D
    Chyba, że...
    No, ewentualnie Samara może wpaść do niej na kurs, albo temat jej kolejnego postu będzie dotyczył przemocy wobec kobiet, czy niebezpieczeństw Phoenix, czegoś w tym stylu i Samara będzie szukała kogoś, kto mógłby ją wtajemniczyć i dostarczyć materiałów do artykułu. Na razie mam tylko to :)


    Karma

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdawała sobie sprawę z tego, że takie sytuacje mogły się zdarzyć. Niejednokrotnie krążył w pobliżu jej skrytki na leki, ale zawsze w ostatniej chwili udawało jej się go stamtąd odciągnąć. Nie lubiła, kiedy bawił się jej telefonem, bojąc się, że znajdzie numer do lekarzy.
    Jej nie przeszkadzało to, że robił dookoła siebie szum w mieszkaniu, że chwilami był jak małe dziecko, które nada potrzebowała mamy do opieki i ona czasami bawiła się w tą mamę, bo sama robiła w mieszkaniu większy chaos. Rozrzucała wszędzie pędzli i pojemniki z farbą, a przy każdej ścianie leżały płótna, czyste lub już zamalowane. Poza tym ostatnio pojawiło się duże pudło, do którego codziennie coś wrzucała, a co w przyszłości miało się stać jej rzeźbą.
    Kochała to uczucie, że mieszkają razem, choć mieszkanie przed ślubem było czymś innym niż mieszkanie razem po ślubie. Teraz czuła się, ja jedna z jego tętnic, bez której on nie mógł sprawnie funkcjonować, tak samo jak on był jej organem, bez którego nie mogła żyć. Kochała go, na prawdę go kochała i miała nadzieję, że jej przyjaciółka zazna kiedyś czegoś podobnego. Czegoś równie czystego, pięknego i bezproblemowego, jak bycie z kimś.
    Bardzo przeżyła jej rozstanie i pocieszała ja na wszystkie sobie znane sposoby. Powtarzała jej, że pozna największą miłość swojego życia w najmniej oczekiwanym momencie. Na prawdę w to wierzyła. Przecież ktoś taki jak Samara zasługiwał na wszystko, co najlepsze.
    -Powinnam mu powiedzieć od razu. Miałby czas się zastanowić. Teraz będę musiała postawić go w ślepej uliczce. Może się z niej tylko wycofać, albo tkwić na jej końcu do usranej śmierci.

    OdpowiedzUsuń
  14. Podobno przeciwieństwa się przyciągają. Liverpool jak widać przyciągała swoje - Aarona i Samarę. Oboje byli tak energiczni i pełni życia, że dziewczyna nie mogła czasem uwierzyć w to, że w ogóle zawracają sobie głowę wiecznie przygnębioną smutaską. Ale widać tego im było trzeba, kogoś przy kim mogli być sobą bez obawy, że dwa wielkie temperamenty spowodują wybuch.
    Gdyby ona straciła teraz Aarona pewnie podążyłaby jego śladami. Nie wyobrażała sobie, że miałby po prostu umrzeć, zniknąć z tej planety. Gdyby ją zostawił, zerwał z nią, wyprowadził się na drugi koniec kraju i znalazł sobie tam nową miłość, byłaby w stanie to pewnie przełknąć, choć pewnie nie obyłoby się bez załamania nerwowego i pobytu w jakimś zamkniętym zakładzie, którego bała się ponad wszystko. Ale wiedziałaby, ze on gdzieś tam jest, że jest szczęśliwy, szczęśliwszy niż był z nią. I to dawałoby jej nadzieję, na lepsze jutro. Przecież ważne było tylko jego szczęście.
    Samara była silna, dzielna i poradziła sobie ze stratą ukochanego. Poradziła przynajmniej na tyle, by nie popaść w chorobę i nie zmienić się. Nadal była energiczna i żywiołowa, choć Liverpool wiedziała, że tam w środku, pod warstwą modnych ubrań, szafą ze szpilkami, obrazami, blogiem, makijażem i ułożonymi świetnie włosami, tam w głębi tliła się mała czerwona żaróweczka, która płonęła mocniej z tęsknoty za każdym razem, gdy Samara zostawała sama, z dala od oczu innych ludzi. Każdy człowiek był słaby, tylko niektórzy potrafili to perfekcyjnie maskować.
    -Myślisz,że jakbym była wesoła i głupiutka, to by mnie nie kochał? -zapytała zupełnie poważnie, ale z lekkim uśmiechem na twarzy. Możliwe, że tak by było. Że gdyby nie była taka, jak teraz, w ogóle nie zwróciłby na nią uwagi w tedy na imprezie w akademiku, gdzie siedziała na uboczu i patrzyła przez okno, lub obserwowała pijanych ludzi, zastanawiając się, jak to jest być beztroskim.

    OdpowiedzUsuń
  15. [Raz dwa trzy zła jesteś ty. -_- xD
    Mam nadzieję, że może być. Nienawidzę zaczynać xD]


    Xavier zawsze w życiu miał pod górkę. Najpierw zaczęło się niewinnie, a potem zaczęło być poważniej. Drobne kłopoty w domu z ojcem, potem nagły jego wyjazd, rozwód rodziców i w końcu, kiedy zaczął sobie układać życie pojawił się największy jego problem – niedziałający hamulec. Miał przy sobie jednak Lily, jedyną osobę na tym świecie dzięki, której jeszcze jakoś funkcjonował. Uśmiechnął się, kiedy poczuł jak małe nóżki kopią w jego fotel. Xavier odwrócił głowę do tyłu i zobaczył jak Lily szczerzy kilka zębów w uśmiechu. Mężczyzna pokręcił głową.
    - Co jest? - Zapytał. Z powrotem jednak zwrócił uwagę na drogę. Wolał, aby tym razem nie doszło do żadnego wypadku. Zwłaszcza przez niego. Zatrzymał się, kiedy Lily nagle mu oznajmiła, że nie czuje się dobrze i chce się przejść. Jej poważny ton zawsze go bawił, ale nigdy nie ośmielił się zaśmiać dziewczynce prosto w twarz. Wysiadł z auta i otworzył małej drzwi. Pomógł jej wydostać się z fotelika. Dziewczynka zaczęła chodzić w kółko głośno oddychając. Xavier kucnął przy niej ujmując twarzyczkę małej w dłonie.
    - Lily...?
    Nie był idealnym ojcem, ale się starał. Nawet jeśli nie rozumiał czasami co się z nią dzieje to starał się jej pomagać, a w takich chwilach jak ta przydałaby się kobieca dłoń.

    Xavier

    OdpowiedzUsuń
  16. [Sympatyczny to nie wiem, ale wiem, że nie będzie nikogo zmuszał do tatuaży :D]

    Roy

    OdpowiedzUsuń
  17. [https://www.facebook.com/video.php?v=748156028553293&fref=nf ;o]

    Gdyby od niej zależało to, czy miłość zakwitła miedzy nią a Aaronem, pewnie by na to nie pozwoliła. Nie dlatego, że była nieszczęśliwa, wręcz przeciwnie, uczucie do niego dawało jej siłę i dodawało skrzydeł. Ale wiedziała, że chłopak zasługuje na kogoś innego, lepszego, weselszego, przy kim może się wygłupiać do woli bez późniejszych wyrzutów sumienia. Zawsze kiedy był za głośno ganiła go jak małe dziecko, bo przecież w czasie swoich "migren" potrzebowała spokoju.
    Zasługiwał na kogoś wspaniałego, a w swoim mniemaniu ona wspaniała nie była. On jednak wmawiał jej coś innego.
    -Kiedyś mu powiem, obiecuję. Ale jeszcze nie wiem kiedy i w jakich okolicznościach - mruknęła i wzięła łyczek soku.

    Liverpool

    OdpowiedzUsuń
  18. Był zdziwiony widząc Samarę w tym miejscu, ale nie zamierzał komentować obecności dziewczyny. Tak czy inaczej na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, kiedy do nich podeszła. Zmieniła się od ich ostatniego spotkania. Xavier jednak zapamiętał ją tak jak ostatnim razem. Ujął rączkę dziewczynki i spojrzał na dziewczynę.
    - Cześć. - Rzucił i zerknął zaniepokojony w stronę Lily. Od jakiegoś czasu źle znosiła jazdę samochodem. Nie wiedział czemu tak jest. Wiedział, że teraz mała jej nie odpowie. - A to... To jest Lily. - Uśmiechnął się delikatnie. To musiało być dla niej zaskoczeniem widząc go w towarzystwie czteroletniej dziewczynki, która tak ufnie się wtula w mężczyznę. Xavier cicho westchnął i wziął ją na ręce.
    - Nie wiedziałem, że tu mieszkasz. - Powiedział. No cóż nie rozmawiali od paru lat, więc nic dziwnego. - Potrzebujesz podwózki? - Spytał.

    Xavier

    OdpowiedzUsuń
  19. [Samara i on to takie przeciwieństwa, ale Finnowi przydałoby się trochę koloru w życiu ;)]
    Finn

    OdpowiedzUsuń