22 marca 2015

"Kocham cię, każdą swoją żyłą, każdym swoim włosem, obojgiem uszu i oczu, dziurkami nosa(...)jesteś dla mnie wszystkim, klejnocie, góro cukru, kocham cię"

Liverpool Whitfield 
23 lata
studentka wydziału sztuki
od dwóch miesięcy żona


Kochanie, zrób mi drinka, ale bez alkoholu * Kochanie, zamówmy pizzę, ale wegetariańską * Kochanie, nie każ mi nic jeść * Kochanie, a będziemy mieć kiedyś córeczkę? Chociaż w sumie wolałabym psa * Kochanie, twoja mama znowu chce nas odwiedzić * Kochanie, dlaczego ostatnio w ogóle mnie nie przytulasz? * Kochanie, nie mam dzisiaj nastroju, nie dotykaj mnie * Kochanie, a może byśmy poszli na imprezę? * Nie chce mi się tańczyć, Kochanie, wolałabym zostać w łóżku * A jak będę gruba, to też mnie będziesz kochał? * Kochanie, a ty mnie w ogóle jeszcze kochasz? * Leki? Kochanie, jakie leki? To tylko suplementy diety, no wiesz, na lepsze włosy *  Smutna? Ja? Nie przesadzaj, Kochanie. Po prostu źle się czuję przed okresem

Rodzice długo wypierali myśl, że jedno z ich trójki dzieci nie jest idealne. Że nie ma mnóstwa przyjaciół, że nie jest zapraszana na imprezy, nie uczy się piątkowo i nie uprawia sportów. Zbyt pochłonięci pracą i rozpieszczaniem młodszej o pięć lat siostry zapomnieli zadbać o cichą i spokojną Liverpool, która z całych sił starała się nie sprawiać problemów. Nie prosiła nigdy o nic, tylko po cichu malowała w swoim pokoju. Ciągle chodziła z farbą pod paznokciami i ołówkiem na opuszkach palców. Studia wybrała równie nieprzyszłościowe jak swoją pasję. Wydział sztuki nie spodobał się jej rodzicom, ale nie mieli wyboru: musieli się zgodzić, przecież nigdy wcześniej się im nie sprzeciwiła. Ani im, ani nikomu innemu. Nigdy nie odmawiała, by kogoś nie urazić, zawsze chętnie pomagała, żeby ktoś miał dzięki niej łatwiej w życiu.
Dostała pokój w akademiku, a jej życie nie uległo zmianie. Nadal spędzała długie godziny na tworzeniu, nie zdobyła nowych przyjaciół na studiach i nie chodziła na imprezy. Jedynym prawdziwym przyjacielem okazał się być Aaron, chłopak z jej roku, który mieszkał na jej piętrze. I choć był jej zupełnym przeciwieństwem - rozbieganym, pełnym energii, zapominalskim szaleńcem, czuła się przy nim, jak ryba w wodzie. Nic jej nie krępowało, była sobą. Czuła się bezpiecznie, choć może nie powinna zważywszy na jego osobowość. Są jak ogień i woda, a mimo wszystko idealnie do siebie pasują. Był jej pierwszym chłopakiem i jak na razie nie zapowiada się, żeby miał być jakiś kolejny, bo od dwóch miesięcy jest jego żoną. I choć wszyscy mówią, że to zły pomysł, żeby brać ślub w młodym wieku z kimś, kto nie ma perspektyw i stałej pracy, to nadal uważa, że założenie na palec obrączki jest najlepszą decyzją w jej życiu. Być może nie wiedzą o sobie wszystkiego, ale kochają się nad życie, wręcz za sobą szaleją.
Jest nie wyróżniającą się z tłumu blondynką o brązowych oczach, które skrywają wszystkie tajemnice świata. Włosy naturalnie się kręcą, ale dziewczyna nie zamierza z tym walczyć. Pełne usta, które wykrzywiają się rzadko w uśmiech, ale jeśli już, to tylko w szczery. Przeciętny wzrost 164 centymetrów. Drobne piersi i płaska pupa, które maskuje długimi swetrami, za dużymi koszulkami i zgrabne nogi, które podkreśla ciasnymi spodniami. Zawsze z torbą pełną pędzli, farb. Najchętniej całe życie chodziłaby na boso.  Nie pali, bo zdrowie nie pozwala. Często miewa bóle głowy i unika alkoholu.

Powiązania

[Witam serdecznie, zapraszam do wątku z tym "dzieckiem we mgle"
Nie miałam pomysłu na kartę, więc jest, co jest. 
Bywam w godzinach, na które mi pozwala praca, mimo wszystko staram się być tutaj codziennie.
Zdjęcie z tumblr'a jakiejś nieznajomej piękności
W tytule Pan Jakub]

21 komentarzy:

  1. [ Cześć :)
    Świetne zdjęcie i ciekawa pani. Miłej zabawy życzę ^^ ]

    Elena

    OdpowiedzUsuń
  2. <33
    Witam serdecznie na blogu i życzę dużo weny do wątków ze mną! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Na wątki z tobą już jestem skazana do usranej śmierci :d]

      Usuń
    2. Ty lepiej uważaj, bo się obrazi i od niej odejdzie!!

      Usuń
    3. :OOOO cóż za groźby ?!

      Usuń
  3. [O, kiedyś miałam to zdjęcie wykorzystać do stworzenia postaci, jednak jakoś rozeszło się po kościach. Ale wiesz, że on pracuje w takie upały bez koszulki i w ogóle, a ciałko ma całkiem całkiem, więc ten mąż to ja nie wiem co on sobie pomyśli :)]

    Winston

    OdpowiedzUsuń
  4. Witamy :) Na co dzień nie przepadam za blondynkami, ale Twój wizerunek jest piękny <3

    Karma

    OdpowiedzUsuń
  5. [Musiałam to zmienić, by oderwać sie od schematu nieogarniętego typa w jakim tkwiły moje postacie xD a tak Anton już jest prawie ustatkowany.
    Ah, dzieki, wena sie przyda na pewni ^^ Jakiś wątek kombinujemy?]

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja osobiście jakoś nigdy nie potrafiłam prowadzić blondynek, nie wiem dlaczego. To chyba jakieś zboczenie.
    Easy, do niczego Cię nie obligowałam swoim powitaniem ;) Na chwilę obecną też nic nie przychodzi mi do głowy, ale w razie czego dam znać, obiecuję.


    Karma

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cześć! Bardzo chętnie! Tak swoją drogą Samara poszukuje czterech ciekawych przyjaciółek, a twoja zdecydowanie do nich należy. Ślub w tak młodym wieku, problemy z rodzicami to dobrze wróży, bo Sam na swoim blogu wplata różniaste opowieści z życia swoich przyjaciółek... ;). Chętna? ;) ]
    Samara Raven

    OdpowiedzUsuń
  8. [Super! W takim razie zacznę od właśnie jakieś wspólnej wystawy. A co do popierania ich ślubu – to na pewno tak by było.]
    Początki jej bloga były trudne. Wymyśliła to na ostatnim roku studiów jako alternatywę dla straszliwie nudnej ekonomii. Poświęcała, więcej serca jemu niż nauce i chociaż jej oceny specjalnie nie ucierpiały to nawet jeżeli by tak było, nigdy nie powiedziałaby, że nie było warto. Pisanie o modzie, o ludziach, których kochała było po prostu fantastycznie. Wszystko nabierało stopniowo tempa, nowe projekty, nowe wyzwania, nowe oczekiwania. Nie bała się tego, stawiała im czoła z wesołym uśmiechem, przekonując do siebie coraz więcej osób, stopniowo zdobywając jeszcze więcej fanów.
    Czasami jednak nie blog był najważniejszy. Miała swoje osobne pasje, kochała malować i przekazywać w ten sposób emocje, których nie umiała wyrazić słowami. Kochała patrzeć też na dzieła innych, na to co oni przerzucali na płótna. Takich wieczorów, wystaw nie mogła odpuścić. Plusem bloga było to, że zdecydowanie łatwiej było jej dostać wejściówki na niektóre prywatne wydarzenia. Tak było też tym razem. Miała dokładnie dwie i doskonale wiedziała, kogo ze sobą zabierze. Liverpool.
    Umówiły się na miejscu, ale Samara zawsze się spóźniała. Nie dużo, jedynie piętnaście minut. Miała nadzieję, że jej przyjaciółka zdążyła się do tego przyzwyczaić. W takich szpilkach wcale nie łatwo się chodziło, a ona miała blisko do miejsca wystawy i zamiast wezwać taksówkę uparła się, żeby przyjść.
    -Hej kochana! – rzuciła do niej z promiennym uśmiechem i ucałowała jej policzek. –Przepraszam. Już tam idziemy. – uśmiechnęła się przepraszająco. Kto nie wybaczy tym kocim oczom?

    OdpowiedzUsuń
  9. Tego dnia na sobie miała całkiem proste jak na nią rzeczy. Od ubrała zwykłą biała spódniczkę do połowy uda i błękitny, cienki sweterek, który odkrywał jedno z jej ramion. Szpilki musiały być. Nie miała zamiaru nigdy zrezygnować ze szpilek. Pamiętała jeszcze pierwszą parę, która wybłagała od matki, gdy miała trzynaście lat. To był swojego rodzaju przełom, coś się w niej wtedy zmieniło. I chociaż to były straszne kaczuszki to coś pękło. Z szarej, niepozornej, zamkniętej i wiecznie smutnej dziewczyny stała się tym kim była dziś. Tamtego dnia jakby pierwszy raz ujrzała słońce. Pamiętała tez pierwsze buty, na które zarobiła własnymi dłońmi i radość jaką jej sprawiło to wszystko. Teraz miała całkiem spory kapitał w drogich butach.
    Samara może i pisała o swoich kumpelkach, ale nigdy, przenigdy nie odważyłaby się ujawniać pewnych informacji. Ślub- tak, problemy z rodzicami ogółem- pewnie. Zresztą nie mogła udawać, że często historie jej przyjaciół były po prostu tłem do jej rozmyślań, które były pełne… jej, czyli często humoru, specyficznego spojrzenia na życie. Starała się we wszystkim znaleźć coś różowego, dobrego, co świadczyłoby o tym, że ten świat nie jest taki zły, a jej się jeszcze przydarzy coś dobrego w życiu. Próbowała sobie wmawiać, że jej wielka szansa nie przepadła, a miłość jeszcze gdzieś na nią czeka.
    -Co u ciebie? – zapytała widząc jej niezbyt zadowolony uśmiech. Zawsze martwiła się o przyjaciół, bo bez nich jej świat nie byłby nic wart. –Nie cieszysz się na wystawę?
    Chwyciła przyjaciółkę pod ramię i wprowadziła do środka. Ludzi było sporo, ale byli zajęci głównie sobą. Mogły, więc spokojnie rozmawiać nie tylko o wiszących dziełach sztuki.
    [Przepraszam, że tak długo jakoś mi dziś nie wychodzi :D ]
    Samara

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie próbowała początkowo ją zmienić. Chciała, żeby zachowywała się jak dziewczyna w swoim wieku, chciała, żeby była bardziej radosna i jeszcze potrafiła bardziej zaszaleć. Dopiero później zrozumiała o co chodzi. Wtedy też narodziła się przyjaźń, bo Samara zaakceptowała to, kim była Liv. Wzięła jej wszystkie wady i zalety. Cały pakiet. A radość w jej życiu? Przebojowość? Cóż, jedna nie do końca poważna dziewczyna zdecydowanie wystarczyła w tej relacji. Mogła tylko dodawać jej radości i zachęcać do realizacji szalonych pomysłów. Takich jak chociażby jej związek z Aaronem. To była przygoda życia! To było szaleństwo dla Samary w najczystszej formie. To było piękne.
    Sama chwyciła dla siebie lampkę wina. Od czasu do czasu dobrze było jej zdaniem zabić trochę komórek i wyluzować troszkę bardziej. Od czasu do czasu, bo z niczym nie można w życiu przesadzać. Oczywiście przyjaciółki nawet nie miała zamiaru namawiać na alkohol. Ba! Wyrwałaby jej go z ręki i sama wypiła, nawet jeżeli to byłby ten jeden drink za dużo.
    Przyglądała się jej, gdy mówiła o tym, co ją dręczyło. Zmarszczyła lekko czoło mając wrażenie, że kryje się za tym coś więcej, coś o czym przyjaciółka nie powie nawet jej.
    -Kochana każda z nas ma takie dni. Ja wiem, że chciałabyś, aby wszystko było idealnie, ale daj sobie na wstrzymanie. Nie zawsze musisz mieć ochotę na cokolwiek. Też czasami mam ochotę zakopać się pod kołdrę i nie ruszyć palcem.
    Może jej sytuacja była inna. Ona raczej nie pozwalała sobie na takie dni, bo bała się ich. Bała, że zabraknie jej wtedy pary, żeby pokazać wszystkim to co miała w sobie wyjątkowego. Wbrew pozorom miała zdecydowanie więcej lęków niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Ona je tylko skrzętnie zamiatała pod dywan.
    - Muszę zapytać tylko o jedną rzecz i nie bądź zła. Chodzisz do lekarza i bierzesz leki? – spojrzała na nią uważnie. Chciała wyłamać jakąkolwiek oznakę kłamstwa.

    OdpowiedzUsuń
  11. [Cześć! Śliczna pani na zdjęciu :3 Co do powiązania, jak najbardziej mi pasuje :) Aly może wpaść na herbatkę do Liv, bo będzie chciała komuś potruć dupę i akurat padnie na nią. Tylko takie pytanie, Liv nadal mieszka w akademiku czy znalazła sobie jakieś przytulne gniazdko z nowym mężem? :)]

    Alyssa

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta odpowiedź ją uspokoiła. Dopóki brała leki to wszystko było pod kontrolą. Dopóki chodziła do lekarza wszystko było dobrze. To próbowała wmówić sobie, żeby aż tak się o nią nie martwić.
    Była bardziej podobna do Aarona niż do swojej przyjaciółki i chyba dlatego tak zachęcała ją do spróbowania z nim. Czuła, że ten człowiek może zmienić w jej życiu wiele. Miała nadzieję, że dopuści go tam, gdzie nie chciała wpuścić jej. Miała nadzieję, że miłość, która dla niej była odbiciem czarów sprawi cuda. Chciała widzieć przyjaciółkę tylko szczęśliwą i radosną. Chciała, żeby stawiała kroki na przód i już się nie cofała.
    Spojrzała na nią oburzona jakby dziewczyna właśnie powiedziała najgłupszą rzecz na świecie. Dla Samary to było nie do pomyślenia, ale miała świadomość, że patrzy na życie przez różowe okulary. Nie, żeby w jej życiu nie przydarzały się zdrady, upadki i rany, których nikt nie jest w stanie zaszyć. Tak długo wmawiała sobie, że życie szykuje jeszcze coś dobrego dla niej, że zaczęła w to wierzyć.
    -Kochana moja! Jak jeszcze raz usłyszę to od ciebie to cię zamorduje gołymi dłońmi. On cię KOCHA. Przeliterować jeszcze raz? KOCHA. – powtórzyła jakby to znaczyło wszystko. Jakby wtedy ludzie nie popełniali błędów i nie schodzili na złą ścieżkę. – Tym bardziej, że może to czas, żeby się o wszystkim dowiedział? – spojrzała na nią uważnie. Nie mogła milczeć na ten temat do końca życia, a Samara trochę nie była pewna, czy depresja to coś z czego można się wyleczyć. Dla niej to było trochę jak alkoholizm. Można było nie pić, ale to zostawało w jakiś sposób na zawsze. – Nawet jeżeli nie jest różowo każdego dnia to zawsze w końcu wychodzi słońce, a ty jesteś inteligentna, wrażliwa, piękna. Masz tyle ciepła w małym palcu, co ja w cały ciele. I nie możesz myśleć inaczej. On zresztą to o czym ja mówię wie doskonale i byłby skończonym głupcem, gdyby cię zostawił.
    Samara

    OdpowiedzUsuń
  13. Musiała wierzyć, bo inaczej jej życie nie miało by sensu. Ta jedna osoba, która kochała wiedziała o tym, że miłość nie umiera. Nawet jeżeli coś się skończyło to miłość nadal była, to nie znikało jak śnieg. Nadal czuła się kochana i to pewnie nie miało się nigdy zmienić. . A może w końcu spotka człowieka, który się też nie podda i pokocha ją tak mocno jak on? Nie była łatwa w obsłudze, zawsze chciała więcej, jeszcze i jeszcze. Umiała jednak docenić siłę uczuć. Wierzyła, szczerze w miłość i mimo, że z jej życia zniknęła ona za szybko to jednak pamiętała jak to jest czuć jej promienie na skórze. Tylko co jeżeli każdy człowiek przeżywa w życiu tylko jedną, prawdziwą miłość? Co wtedy z nią?
    -Kochanie, ale o niektórych rzeczach lepiej, żeby dowiedział się od ciebie. – dopiero po chwili zrozumiała, że to zabrzmiało trochę jakby ona miała mu wszystko wygadać, a zdecydowanie tak nie było.- Ja mu nie powiem, ale mogą przyjść takie sytuacje kiedy samo coś wypłynie. Zdzwoni twój lekarz jak będziesz w łazience? Znajdzie leki i sprawdzi nazwę? Wiem, że to nie łatwe, ale… im prędzej sama mu o tym powiesz tym mniejsze ryzyko, że uderzy to w ciebie z podwójną siłą.
    Sama mieszkała z mężczyzną zaledwie kilka miesięcy i były to najpiękniejsze chwile jej życia. Pamiętała jeszcze czuły dotyk jego palców, gdy dotkał jej policzka o poranku. Pamiętała jego uśmiech, gdy udawał, że jest lepiej niż tak naprawdę było. Pamiętała jak uspokajał ją, gdy sama poddawała się lękowi jak to będzie bez niego. Jasne mieszkanie razem prowadziło do poznania drugiego człowieka bardziej niż tego by się nawet momentami chciało, ale… dla Samary głównym skojarzeniem były te miłe chwile. Te momenty kiedy można było zamknąć się razem i po prostu być. I nawet jego rozrzucone skarpetki, torebki herbaty w każdym możliwym miejscu w domu, były czymś za czym cholernie tęskniła.

    OdpowiedzUsuń
  14. John był jej prawdziwą miłością i nigdy w to nie wątpiła. Dogadywali się momentami bez słów, wystarczyło spojrzenie, żeby wiedzieć, co myśli druga osoba. I może sporo ich dzieliło, wiek, przyzwyczajenia, ba nie lubili nawet tych samych filmów to potrafili zafascynować się pasją drugiego. On słuchał o szpilkach, o malowaniu, a ona o jego małych, kochanych pacjentach. Chyba dlatego po jego śmierci zaczęła być wolontariuszką w szpitalu, właśnie na pediatrii. Tam czuła cząstkę ciepła Johna.
    -Tylko, że trochę za późno na gdybanie co by było gdyby. Teraz możesz wziąć sprawy w swoje ręce i sama mu to powiedzieć, albo biernie żyć w strachu, że odejdzie w momencie, w którym będziesz go najbardziej potrzebować.
    Nigdy nie była gotowa na śmierć Johna, a miała kilka miesięcy, żeby przyzwyczaić się do myśli, że go kiedyś zabraknie. Wtedy nie miała wielkich marzeń, chciała każdego dnia jeszcze jednego dnia z nim. Nie było planów na za tydzień, a na jutro.
    Różnica była taka, że mąż jej przyjaciółki nawet jeżeli by odszedł to miał szansę jeszcze wrócić po tym jak wszystko przemyśli i się uspokoi. Ona i John nigdy nie mieli mieć drugiej szansy.
    -Ale to twoja uliczka, a dla niego to jest ważne. Pokochał cię z twoja chorobą, bo nawet jeżeli nie mówisz mu wszystkiego na głos to nie jest głupi. Dla niego to tylko nie koniecznie choroba. Dla niego to cześć ciebie.
    Samara w taki sposób widziała swoją przyjaciółkę. To była jej mała wada, a ile było do kochania?

    OdpowiedzUsuń
  15. [Dziękuję <3 Ej, fajna ta pani, mam ochotę na wątek. c: Co ty na to, żeby zrobić je przyjaciółkami?]
    Liu

    OdpowiedzUsuń
  16. Może było dlatego, ze oboje lubili wiedzieć, że ktoś ich potrzebuje. Samara uwielbiała to uczucie, kochała czuć się potrzebna i doceniania. Lubiła pomagać i tym samym uciekać od swoich problemów, których miała więcej niż mogło się wydawać na pierwszy rzut oka.
    Obiecała mu, że się nie zmieni. Chciał tylko jednej rzeczy i miała zamiar tego dotrzymać. Ten błysk w jego oku, gdy się śmiała, uśmiechała, zachowywała trochę niepoważnie, trochę nieodpowiednio wracał za każdym razem, gdy nie miała już siły. Kochała go tak bardzo i dziękowała w duchu, że zmusił ją do tej obietnicy. Może i nie było go przy niej, ale miała wrażenie, że jego czuje oko nadal ją pilnuje.
    -Nie mam zielonego pojęcia. Pewnie też by się w końcu zakochał, ale zobaczył coś w tobie takiej jaka jesteś. Nie spieprz tego tylko dlatego, że się boisz jego reakcji. Szczerość to najlepsze co możesz zrobić, bo potem może być za późno. – uśmiechała się, ale doskonale wiedziała co mówi. Zawsze znalazłaby jeszcze jedną rzecz, którą chciałaby powiedzieć Johnowi.
    Nie było jej łatwo, gdy zostawała sama i chyba stąd wziął się ten cały blog. Chciała móc przelać swoje rozmyślania i mieć jeszcze więcej zajęć. Malarstwo, w którymś momencie nie było już wystarczające i musiała znaleźć coś jeszcze.

    OdpowiedzUsuń